Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem

Palenica Białczańska -> Morskie Oko -> Czarny Staw pod Rysami -> Kazalnica Mięguszowiecka -> Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem -> Mięguszowiecki Szczyt Czarny

Mięguszowiecka Przełęcz pod ChłopkiemPrzełęcz pod Chłopkiem – przełęcz na wysokości 2307 m n.p.m. położona w głównej grani Tatr, pomiędzy Mięguszowieckimi Szczytami – Czarnym i Pośrednim. Nazwa przełęczy pochodzi od widocznej z daleka, charakterystycznej samotnej sterczącej turni na wschodnim zboczu przełęczy o wysokości 15 m zwanej Chłopkiem. Jest to najwyżej położona polska przełęcz, na którą prowadzi szlak turystyczny.

Szlak na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem uchodzi za jeden z trudniejszych w polskich Tatrach, aczkolwiek jest zdecydowanie krótszy i mniej męczący choćby od trasy na Rysy. Wiele na nim wspinaczkowych fragmentów. Nieliczne zabezpieczenia i duża ekspozycja najlepiej charakteryzują tę wymagającą tatrzańską perć, którą zdecydowanie odradzałbym turystom z jakimkolwiek lękiem wysokości.

Tym razem na szlak ruszamy tylko w dwójkę – ja i Wiluś jest godz.15 3 listopada 2018 r. Początek naszej wędrówki to Palenica Białczańska – wrota rzeźni -jakże znienawidzony przeze mnie odcinek który trzeba pokonać aby znaleźć się w raju. Chyba, że ktoś trafi tu po sezonie, poza weekendem, w ponury dzień bądź o poranku. W takim razie będzie to zwykła polana położna w Dolinie Białki, na wysokości 990 m. Jest tu oczywiście bramka Tatrzańskiego Parku Narodowego, za którą znajduje się słynna droga asfaltowa oraz… postój niesławnych zaprzęgów konnych. Jak przystało na turystów swoje cztery litery przenosimy nad Morskie Oko własnym środkiem transportu mijając po drodze stada leniwców usadowione w wozach fiakrów.

Po dotarciu do Morskiego Oka Możemy uznać,że odcinek w tłumie ludzi mamy już za sobą i od teraz zaczynamy przygodę tylko z górami. Rozpoczynamy, schodząc od schroniska przy Morskim Oku zgodnie z czerwonym szlakiem, po czym ruszamy w lewo. Chwilę później przechodzimy przez mostek na Rybim Potoku, ochoczo maszerujemy wygodną i dość szeroką ścieżką wzdłuż największego stawu Tatr. Wielkim Piargiem, widzimy drogowskaz, w prawo odbija szlak okrążający Morskie Oko od zachodu, my zaś idziemy w lewo również czerwonymi znakami w stronę Carnego Stawu pod Rysami naszego celu na dzisiaj.

Po odpoczynku i śniadaniu w pięknej górskiej scenerii ruszamy zgodnie z zielonym szlakiem. Na początku wędrówka jest łatwa – idziemy po kamiennych schodach wśród kosodrzewiny (czasem przez większe głazy). Kwadrans później dochodzimy do Koleby pod Chłopkiem, imponującej wielkości głazu, który pełni rolę schronu w razie załamania pogody, wykorzystywana – niegdyś przez pasterzy, teraz przez taterników. Z tego miejsca są dobrze widoczne Rysy.

Dalej szlak wiedzie przez rumowisko skalne. Następnie dochodzimy do ściany Kazalnicy, przy której idziemy trawersem aż do żlebu, podchodzimy po skalnych rynnach Mięguszowieckiego Kotła zwanego też Bandziochem.

Zielony szlak opuszcza kocioł, zakręcając się na ściany opadające z Kazalnicy. Pokonujemy długą skalną rynnę, w której nie zamontowano żadnego żelastwa. Jest ona dobrze urzeźbiona i bez trudu odnajdziemy naturalne uchwyty i podparcia dla stóp.

Szlak wchodzi w kolejną rynnę, w jej najtrudniejszym miejscu zamontowano klamry.

Przed nami pozostało jeszcze łatwe podejście trawiasto-skalistą grzędą, która wyprowadza nas na mało wyraźną kulminację Kazalnicy (2159 m). Aż nie chce się wierzyć, że to ta sama Kazalnica która z dołu straszący urwistymi ścianami.

Następnie idziemy przez moment granią w stronę Mięguszowieckiego Szczytu Czarnego, a nieco później odbijamy w prawo. Idziemy tzw. „Galeryjką”. Przy dobrej pogodzie nie widziałem tutaj zbytnich trudności,natomiast w kiepskich warunkach trzeba uważać aby nie zafundować sobie darmowego lotu nad Bandziochem.

Wchodzimy na Mięguszowiecką przełęcz pod Chłopkiem. U góry zapierający dech w piersiach krajobraz. Widzimy większość Tatrzańskich szczytów oraz Hincowe Plesa – słowackie stawy.

Po odpoczynku postanawiamy jeszcze zdobyć  Mięguszowiecki Szczyt Czarny liczący sobie 2410m. Najłatwiejszy spośród Mieguszowieckich braci.  Droga na MSC została wyceniona na 0+ w skali taternickiej (WHP 922).

Startujemy więc na szczyt wyglądający niezbyt dostępnie z samej przełęczy. Droga wiodąca na wierzchołek jest dokładnie oznaczona kamiennymi kopczykami. Z przełęczy udajemy się zboczem w kierunku południowo-wschodnim od strony Doliny Mięguszowieckiej. Idziemy wśród rumowisk i półek skalnych w poprzek kilku skalnych grzęd, po czym docieramy do wybitniejszej, szerokiej, piarżystej rynny. Przekraczamy ją w prawo i zygzakiem wśród stromych skał wydostajemy się na grzbiet żebra. Tym żebrem idziemy w górę na grań, którą następnie udajemy się w prawo na wierzchołek.

Wracamy tą samą drogą którą wchodziliśmy. Zrobiliśmy dzisiaj z Wilusiem pierwsze poza szlakowe wejście w Tatrach, szkoda że nie było z nami Pelasia.