

Tarnica 1346 m n.p.m. – najwyższy szczyt polskich Bieszczadów i województwa podkarpackiego, wznoszący się na krańcu pasma połonin, w grupie tzw. gniazda Tarnicy i Halicza. Należy do Korony Gór Polski – jest piątym szczytem.
Wybitność 494 m

W maju postanowiliśmy z naszą ekipą spędzić weekend w Bieszczadach.Taki integracyjny wyjazd z żonami :). Bazę założyliśmy w Wetlinie – Chaty w Starym Siole – osobiście bardzo polecam
W czasie naszego pobytu w piątek i sobotę pogoda była wspaniała natomiast w niedzielę – dzień przeznaczony na Tarnicę – spłatała nam figla było pochmurno, deszczowo i zimno. Gdy rano otwarłem ślepka to co zobaczyłem za oknem mnie przygnębiło, pomyślałem że w taką pogodę odpuścimy. Nawet motywacja Wilusia (który zawsze jest bojowo nastawiony) była poniżej zera, ale kiedy wpadliśmy do Pelasia i zobaczyliśmy jego trzy kobiety żona i dwie małe córki z uśmiechem na twarzy gotowe do wyjścia natychmiast zmieniliśmy swoje podejście i postanawiamy wejść dzisiaj na najwyższy szczyt Bieszczad

Szlak nie należy do zbyt trudnych. Pierwszy odcinek prowadzi przez otwarty, ładny i płaski teren. Można się nieco rozgrzać i gdyby były jakieś widoki można by było zerknąć na Tarnicę, niestety widoków brak.

Po chwili dochodzimy do lasu i tam zaczynają się schody – dosłownie. Może nie od razu, bo początkowo teren wznosi się raczej łagodnie, ale w końcu docieramy do miejsca, gdzie musimy zaprzęgnąć płuca do pracy. Obiektywnie nie jest trudno trasa jest wyraźna, gdzieniegdzie pokonuje się komfortowe mostki, i tylko czasami spod buta wyskoczy jakiś niesforny kamień.

W drodze z Wołosatego na Tarnicę pokonać trzeba 609 metrów przewyższenia i z większością podejścia rozprawić się trzeba właśnie w lesie co jest trochę minusem przyjemniej się maszeruje, kiedy otaczają nas rozległe panoramy, ale przy dzisiejszej pogodzie i tak nic byśmy nie zobaczyli. Pokonujemy kolejne schody, które już na dobre wpisały się w nasz krajobraz. Rozumiem, że są one tutaj dla ochrony przyrody, ale idzie się po tym kiepsko. Nienaturalnie trzeba skracać krok, albo wydłużać po pewnym czasie można się przyzwyczaić, aż do momentu, w którym mózg dokona złych obliczeń i nie walniemy na glebę.





Wychodzimy z lasu i rozpoczynamy kilkunastominutowe podejście na Przełęcz pod Tarnicą. Nie jest ono zbyt trudne, idzie się dobrze.Po prawej natomiast widzimy ścieżkę, która w kilka minut zaprowadzi nas prosto na Tarnicę 1346 m n.p.m.

Dochodzimy na przełęcz pod Tarnicą, po prawej stronie widzimy ścieżkę, która w kilka minut zaprowadzi nas prosto na Tarnicę.


Po kilkunastu minutach w wietrze i chłodzie 13.05.2019 r. o 8.17 wchodzimy na Tarnicę 1346 m n.p.m.. Jesteśmy pełni podziwu dla córek Pelasia które w takich warunkach maszerowały całą trasę.


Kolejny szczyt Korony Gór Polski zdobyty.





