Großglockner

Wejście na najwyższy szczyt Austrii – Großglockner 14-15.09.2019 r

Opis wikipedia

Großglockner, Grossglockner [groːsˌglokne] – najwyższy szczyt Austrii o wysokości 3798 m n.p.m. Znajduje się w Glocknergruppe, podgrupie górskiej Wysokich Taurów, części Alp Centralnych. Drugi co do wybitności szczyt Alp (MDW: 2423 metry). Wznosi się ponad lodowcem Pasterze, do którego prowadzi droga samochodowa (w zimie zamknięta) – odgałęzienie przebiegającej obok drogi glocknerskiej (niem. Bruck Heiligenblut). Stopień trudności najłatwiejszej drogi na szczyt określany jest na PD+ (PD = fr. peu difficile – nieco trudno). Wierzchołek główny pierwszy raz zdobyty został 28 lipca 1800 roku.

Na szczycie znajduje się krzyż o masie 350 kg, zwany cesarskim (Kaiserkreuz). Ustawiony został w 25 rocznicę ślubu Franciszka Józefa I z Elżbietą Wittelsbach (Sissi). Krzyż wniesiony został na szczyt w częściach i tam zmontowany. W 2000 r. poddano go renowacji.

krzyż na szczycie

Pierwsze polskie wejście na szczyt: Ludwik Chałubiński z przewodnikami w 1884 lub 1885 roku.

Großglockner należy do Korony Europy nr. szczytu 4

Nasza udokumentowana data wejścia 15 września 2019 roku godz. 06.45

Wybieramy trasę normalną: Lucknerhaus – Lucknerhütte – Studlhütte- Erzherzog Johann Hütte – szczyt. Powrót planujemy tą samą drogą. Trasa do przejścia to 1879 metrów w górę, drugie tyle w dół i 18 km długości. Na najwyższą górę Austrii startujemy z parkingu obok Lucknerhaus (1920 m). Parking jest bezpłatny, jednak droga dojazdowa (prywatna) to koszt 14 euro przy wjeździe znajdują się bramki gdzie pobieramy bilet który należy opłacić przy wyjeździe z parkingu. Parking jest duży, więc nie mamy problemu ze znalezieniem miejsca. Na parking docieramy przed godziną 7.00, a w planach mamy dojście do schroniska Erzherzog Johann Hütte (3454 m). Po posiłku i przepakowaniu plecaków zaczynamy podchodzić pod nasz cel. Początek drogi jest bardzo przyjemny, droga prowadzi równolegle do strumyka, który żywiołowo spływa lodowca. Po 50 minutach marszu docieramy do schroniska Lucknerhütte (2241 m) po krótkim odpoczynku ruszamy dalej w kierunku schroniska Studlhütte (2802 m), ścieżka robi się już bardziej stroma i kręta. Mijamy głośne kaskady na strumieniu które pięknie prezentują się w słońcu.  

Po krótkim odpoczynku wyruszamy w górę. Szlak prowadzi na północ, po lewej stronie mijamy Luisenkopf i wchodzimy na lodowiec Ködnitzkees lodowiec sprawia wrażenie bezpiecznego. widać tylko dwie szczeliny, w górę wiodą trzy różne ścieżki wytyczone w śniegu. Zatrzymujemy się żeby założyć uprzęże i związać się liną. Słońce pięknie przygrzewa, a my zachwyceni widokiem bliskiego Wielkiego Dzwonnika cieszymy się z idealnych warunków i zmierzamy do schroniska Erzherzog Johann Hütte.

Schodzimy z lodowca i rozpoczyna się podejście po ubezpieczonych stalowymi linami skałach. Już tutaj mijamy się z tłumami ludzi, którzy schodzą ze szczytu, zaczynam już odczuwać niższą zawartość tlenu w powietrzu, przez co szybko się męczę. W końcu docieramy do schroniska położonego na wysokości 3454 m. Mamy zarezerwowany nocleg więc meldujemy się (koszt 33 euro ze śniadaniem), idziemy coś zjeść i napić się dobrego piwa.

Po nocy spędzonej w schronisku o godz. 4.00 zrywamy się z łóżek i o godz 5.00 jesteśmy już na szlaku. Najpierw droga prowadzi po śniegu, prosto , później zygzakiem idziemy w górę. Śnieg jest jeszcze zmrożony więc spokojnie pomykamy do góry. Następny etap, to już wejście w główne pasmo szczytu. Tutaj zazwyczaj, z racji ograniczonego miejsca zaczyna się korkować, nas to dzisiaj nie dotyczy ponieważ jesteśmy pierwszym zespołem na trasie. Wejście i zejście jest w jednej linii. Dodatkowo piargi połączone ze śniegiem wymuszają związanie się liną. Wejście na grań jest tylko kolejnym etapem dojścia do szczytu. Widoki jednak są niesamowite. Na całej długości grani znajdują się trasery ułatwiające asekurację. Jeżeli wchodzimy w środku dnia sugerowane jest skrócenie liny asekuracji lotnej między osobami, z racji dużej ilości zespołów. Liny na tyczkach często są blokowane przez zespoły, które je dokładają. najgorszym zjawiskiem są przewodnicy z zespołami komercyjnymi. Są nachalni, stwarzają duże niebezpieczeństwo przepychając się. Jednego przewodnika, w ciągu podejścia możemy spotkać 2 razy, na szczęscie my tego nie doświadczamy podczas wchodzenia, ale na zejściu będzie już inaczej.Idąc granią dochodzimy do  Kleinglockner (niższy z wierzchołków), za nim schodzimy do przełęczy Glocknerscharte i wspinamy się główny wierzchołek  Großglockner (3798 metrów n.p.m.). Jesteśmy na szczycie – SAMI – jest 6.45. Po sesji zdjęciowej, zaczynamy schodzić w dół aby zdążyć przed nadciągającymi tłumami.

Großglockner – krzyż na szczycie
odpoczynek na zejściu

Zejście tą samą drogą do schroniska Erzherzog Johann Hütte odpoczynek , posiłek i schodzimy do Lucknerhütte gdzie raczymy się zimnym piwem, pozostało nam już tylko zejście na parking przy Lucknerhaus. Na parkingu się posilamy, a w Lucknerhaus bierzemy odświeżający prysznic (4,50 euro za osobę)i ruszamy w drogę powrotną do Polski.