Jak nie weszliśmy na Ciemniak 😀
Czerwone Wierchy czyli najsłynniejsze szczyty Tatr Zachodnich, chętnie odwiedzane o każdej porze roku. Jednak to jesienią bywa tutaj najpiękniej, wtedy Wierchy przybierają kolorowe barwy. Trekking nie nastręcza żadnych trudności technicznych, jednak warto pamiętać, że miejscami, kilka metrów od szlaku, ścieżki są podcięte kilkusetmetrowymi urwiskami. Co przy kiepskiej pogodzie, szczególnie gdy jest mgła lub spadnie śnieg , sprawia że poruszanie się po nich wymaga dużo większej ostrożności.

My wybraliśmy trasę z Kir do Kuźnic. Samochód zostawiamy na parkingu pod hotelem Murowanica i taksówką jedziemy do Kir. Mamy zaplanowany nocleg w schronisku na Hali Kondratowej stąd pomysł na poniższą trasę Kiry – Ciemniak – Kopa Kondracka – Schr na Hali Kondratowej. Na nasza decyzję składają się dwa argumenty – po pierwsze, dużo przyjemniej wchodzi się, gdy przed nami roztacza się piękna panorama, taki jest właśnie czerwony szlak z Doliny Kościeliskiej na Ciemniak. I drugi, ważniejszy argument – nocleg na Hali Kondratowej wg mnie jednego z nielicznych już prawdziwych schronisk w naszych górach.
Po wejściu na teren TPN (jesteśmy wcześnie więc kasy jeszcze nieczynne) szlak prowadzi nas spokojnie dnem doliny Kościeliskiej. Po pewnym czasie wchodzimy na sporych rozmiarów polanę, to Wyżnia Kira Miętusia po lewej stronie pojawia się w oddali szczyt to Ciemniak. Kawał drogi przed nami 😀. Po dalszych 15 minutach dochodzimy do mostku nad Kirową Wodą przed nim skręcamy w lewo, na szlakowskazie widnieje informacja, że na szczyt mamy 3h 50 min. po pięciu minutach szlak przechodzi na drugą stronę Miętusiego Potoku.

Od tego miejsca szlak bierze się ostro do roboty i szybko zaczynamy zdobywać wysokość. Teraz, aż do szczytu Ciemniaka, cały czas jest pod górę. Od początku roztaczają się piękne widoki. Początkowo głównie na otaczające Dolinę Kościeliską szczyty, widać również Babią Górę. Gdy dochodzimy po około 2h do Pieca (1460 m) otwiera się też widok na drugą stronę, jednak wzmaga się coraz silniejszy wiatr.

Zaraz za Piecem pojawiają się drewniane schody a pomiędzy kosówką znów możemy dostrzec sylwetkę Ciemniaka. Niestety wiatr wieje z taką siłą że nie jesteśmy w stanie utrzymać pozycji pionowej, a pewnym momencie musimy się położyć aby nas nie zwiało. Docieramy do Chudej Turni, stwierdzamy że dalsza wędrówka w górę jest zbyt niebezpieczna. Jesteśmy na Chudej Przełączce wydawać by się mogło, że stąd na szczyt jest już rzut beretem, jednak nie tak do końca. Trzeba zarezerwować około 50 minut w normalnych warunkach. natomiast przy dzisiejszej pogodzie kiedy szaleje halny i zaczyna padać deszcz czas się znacznie wydłuży. robimy jeszcze jedną próbę podejścia pod Ciemniak ,ale kiedy wiatr wywraca nas i rzuca nami na wszystkie strony decydujemy ze schodzimy zielonym szlakiem na Halę Ornak.
Z Chudej Przełęczy schodzimy przez Wysoki Grzbiet skalnym żebrem później po kamiennych płytach idąc Niskim Upłazem po lewej stronie mijamy Rzędy Tomanowe – zachodnie zbocza Ciemniaka. Później po niewygodnych kamiennych schodkach dalej ostro w dół. przechodzimy przez Czerwony Żleb (nazwa ze względu na charakterystyczne zabarwienie), gdzie trzeba uważać szczególnie tak jak dzisiaj podczas deszczu by przy przejściu nie polecieć w przepaść.
Wchodzimy w las, wędrujemy miłą leśną ścieżką mijamy rozdroże gdzie kiedyś odbiegał czerwony szlak na Tomanową Przełęcz teraz mocno zarośnięty. Przechodzimy przez Wyżnią -, a chwilę później Niżnią Polanę Tomanową. Przechodzimy kilka mostków na Tomanowym Potoku i na rozdrożu kierujemy się żółtym szlakiem do schroniska.

Kiedy w końcu dochodzimy do schroniska , okazuje się że jest tutaj bardzo dużo ludzi, a na wolne miejsce przy stoliku nie ma co liczyć. Wreszcie po półgodzinnym staniu w kolejce udaje się nam kupić coś do zjedzenia. Posilamy się gdzieś w kącie, cały czas trącani przez przepychających się turystów. Postanawiamy że jak najszybciej musimy stąd uciekać. Pędzimy co sił w nogach do Kir, aby stamtąd dostać się do Kuźnic i dalej podreptać na Halę Kondratową gdzie dzisiaj planujemy nocować.


Kolejny wypad w góry kiedy to nasze plany zostały pokrzyżowane. Trudno, jutro spróbujemy znów zdobyć Czerwone Wierchy tym razem trasą z Hali Kondratowej do Kir. Opis tej wędrówki tutaj.


Jedna myśl na temat “Czerwone Wierchy”