Orla Perć – zimą

Od dłuższego czasu nasza ekipa nosiła się z myślą przejścia Orlej Perci zimą. Po styczniowym niepowodzeniu tego projektu przyszedł czas na drugie podejście. Latem przejście Orlej Perci to dla wprawnego turysty 6 godzin. Zimą potrzeba dużo krzepy by myśleć o zrobieniu tego szlaku w jeden dzień. Potrzebne do tego są bardzo dobre warunki i bardzo wczesne wyjście ze schroniska oraz trzeba być gotowym na nocny powrót. Z tego powodu rozsądnym wydało nam się podzielenie takiego przejścia na dwa etapy. Przechodzenia grani z biwakiem ze względów oczywistych nie braliśmy pod uwagę – poza złamaniem prawa (jesteśmy w parku narodowym) oznacza to dźwiganie śpiwora, namiotu i maty – co daje kilka zbędnych kilogramów.

Tym razem plan zakłada dojście do Doliny Pięciu Stawów Polskich z Palenicy, nocleg i rankiem wypoczęci mamy startować na pierwszy odcinek Orlej Perci.

Odcinek pierwszy Zawrat – Kozi Wierch.

W myśl praktykowanej zasady Wilusia ,, dokąd tak Ci się śpieszy” wyjeżdżamy z domu o 13 niedzielnego popołudnia. Dojeżdżamy do Palenicy Białczańskiej o 16.30 i od razu pędzimy w stronę schroniska w DPSP. Początek to kilkadziesiąt minut wędrówki znienawidzoną przez nas asfaltówką w stronę Morskiego Oka. Na szczęście po niecałych 3 kilometrach, za Wodogrzmotami Mickiewicza odbijamy w prawo, na zielony szlak prowadzący ku Dolinie Pięciu Stawów trasa powinna nam zająć jakieś 2,5 h. Pierwsze kilkaset metrów to nabieranie wysokości później robi się bardziej płasko, a dalej szlak pełny jest delikatnych podejść przeplecionych krótkimi zejściami. Po minięciu dolnej stacji wyciągu towarowego szlak zaczyna piąć się do góry. Wydawało mi się, że to podejście nie jest aż takie długie a ciągnie się w nieskończoność. W końcu jednak nachylenie zbocza się zmniejsza, następnie skręt w prawo, kolejne wypłaszczenie i naszym oczom ukazuje się Dolina Pięciu Stawów, a chwilę później dostrzegamy schronisko.

Gdzieś w połowie podejścia do Doliny Pięciu Stawów. Zdjęcie z innego dnia tutaj byliśmy już po zmroku

Już w świetle czołówek dochodzimy do schroniska ,meldujemy się jeszcze coś na ząb i zamierzamy pójść spać jednak atmosfera rozkręciła się i popłynęły górskie opowieści do późnych godzin. Rano okazało się że na nastawiony budzik nie było żadnej reakcji i trochę spóźnieni ruszamy w stronę Przełęczy Zawrat ku czekającej nas przygodzie.

W drodze na Przełęcz Zawrat

Początek naszego przejścia Orlej Perci to Przełęcz Zawrat. Pierwszy odcinek Orlej Perci jest jednokierunkowy, zatem nie ma mowy o rozpoczęciu go z drugiej strony. Z Zawratu łatwa grań prowadzi nas na Mały Kozi Wierch (2228 m n.p.m.). Za szczytem czeka pierwsza trudność: zejście na Zmarzłą Przełączkę Wyżnią i do wnętrza stromego Żlebu Honoratka. Tutaj łańcuchy schowane są pod śniegiem, dlatego schodzimy na linie.

Tam, gdzie stalowe ubezpieczenia wystają spod śniegu, zakładamy przeloty z pętli. Dalej szlak letni prowadzi północną stroną Zmarzłych Czub, jednak jako zimowy wariant często wybierane jest przejście granią. Za systemem półek i płyt schodzimy na Zmarzłą Przełęcz, po której czeka nas trawers Zamarłej Turni. Zimą, podobnie jak latem, należy wybrać szerokie płyty w partiach szczytowych, którymi kierujemy się w stronę drabinki. Trzymając się północnej strony grani, w końcu docieramy do najsłynniejszej atrakcji szlaku: drabinki na Koziej Przełęczy.

Z przełęczy schodzimy kawałek w stronę Doliny Pięciu Stawów, później kierujemy się stromo ku górze długim tarasem. Od tego miejsca znów towarzyszy nam ciąg łańcuchów, które częściowo są widoczne spod śniegu. Wygrzebujemy niektóre łańcuchy aby wpiąć asekurację, i tak dochodzimy do Kozich Czub, w czasie tej wspinaczki zawadziłem kaskiem o wystającą skałę i tylko mogłem patrzeć ja moja kamerka leci w dół. Wydawało mi się że gdzieś poniżej zatrzymała się w skałach. Pelaś postanowił ratować materiał z dzisiejszego dnia i zjechał na linie do miejsca gdzie wydawało mi się że powinna leżeć niestety niczego nie znalazł. Po krótkim odpoczynku ruszamy aby przejść kulminacją Kozich Czub, przechodzimy ją granią. Za nimi napotykamy duży skalny próg, który opada ku Koziej Przełęczy Wyżniej. Przechodząc tędy latem opuszczaliśmy się po łańcuchach które znajdują się w wąskim kominku, teraz łańcuchy też są widoczne, gdyż śnieg rzadko zalega na tej stromej ścianie, jednak wygodniejsze wydaje nam się pokonanie ich zjazdem. Punkt zjazdowy zakładamy na kotwie łańcucha i zjeżdżamy do Koziej Przełęczy.

Trawersujemy przełęcz i dochodzimy do miejsca gdzie czeka nas wspinaczka stromą granią Koziego Wierchu. Będąc w tym miejscu wiem już że na jego szczycie nie mamy szans stanąć przed zmrokiem więc bez zbędnego postoju ruszamy w górę, ta część wymagała od nas szczególnej ostrożności i w mojej subiektywnej ocenie była najtrudniejszym fragmentem dzisiejszego dnia. Odcinek ten wymagał od nas bardzo uważnej asekuracji i wyszukiwania stopni w gładkiej skale. Prawie 100 metrów wyżej czekał na nas szczyt Koziego Wierchu (2291 m n.p.m.) – najwyższego punktu na całej drodze. Już po zmroku zdobywamy szczyt i jakież było nasze zdziwienie gdy naszym oczom ukazał się namiot jak się później okazało jego lokator czekał tutaj na wschód słońca. Po krótkim odpoczynku zaczynamy zejście do Doliny Pięciu Stawów.

Widok z Koziego Wierchu w stronę Zakopanego
już po zmroku na szczycie Koziego Wierchu
schr. w Dolinie Pięciu Stawów Polskich

Pędzimy w dół w kierunku schroniska po godzinie jesteśmy na miejscu, ale teraz to tylko miejsce na krótki postój. Dobrze byłoby tutaj przenocować, niestety trzeba dymać do Palenicy Białczańskiej i jeszcze tej nocy wracać do domu. Jest godz.23.50 kiedy dochodzimy do samochodu szybko się przebieramy i jedziemy – rano Pelaś musi być w pracy.

Pozostał nam do zrobienia odcinek Orlej Perci od Koziego Wierch do Przełęczy Krżyżne mam nadzieję że tej zimy jeszcze tutaj wrócimy i dokończymy to co rozpoczęliśmy.

film z naszego przejścia

3 myśli na temat “Orla Perć – zimą

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.