

Skrzyczne z wysokością 1257 m n.p.m. stanowi najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego i należy do grona szczytów tworzących Koronę Gór Polski. Od dzieciństwa byłem tam wielokrotnie, ale tym razem postanowiłem spełnić warunki przybliżające mnie do zdobycia korony.
Skrzyczne pozostaje najwyższym szczytem Beskidu Śląskiego i drugą po Kasprowym Wierchu narciarską górą w Polsce. Z daleka rozpoznać go można dzięki masztowi wysokiemu na 97 metrów, który sterczy nad okolicą od kilkudziesięciu lat. W 1958 roku na Skrzyczne wybudowano wyciąg krzesełkowy ze Szczyrku. Spowodowało to narciarską inwazję. Strome stoki i klimat sprawiły, że kopalnie zaczęły budować tutaj gigantyczne ośrodki wypoczynkowe i trasy narciarskie. Szał ten trwa po dzień dzisiejszy. Dlatego góry te najpiękniejsze pozostają zimą, kiedy śnieg i mróz odwracają naszą uwagę od architektury.
Drogę na Skrzyczne rozpoczynam w Szczyrku mam do wyboru dwa szlaki zielony i niebieski. Obydwa prowadza na Skrzyczne, dzięki czemu jednym możemy wejść a drugim zejść. Średni czas przejścia każdym z tych szlaków pod Schronisko PTTK na Skrzycznem to 2 godziny 30 minut.
W XVIII wieku wójt z Żywca pisząc o Szczyrku w swojej kronice nazywał go Szczerkiem, podobno od szczyrkania. Szczyrkała woda wpadająca na kamienie w miejscowych potokach i dzwonki u szyi owiec w dolinie. Szczyrkiem były też żwirowiska w dolinach rzek. Każda z tych wersji jest szemrana. Do 1972 roku Szczyrk był wsią, zamieszkaną przez pasterzy i drwali. W międzyczasie rozwinęła się tu turystyka. Karczowanie lasów nie ustało: powstają nowe wyciągi i apartamentowce dla nowobogackich. W ostatnich latach powstaje Szczyrk Mountain Resort. Ostatni rok pokazał, że Polakom się to podoba i dzielnie stali w korku na jedynej drodze dojazdowej do wyciągów.
Szlak prowadzi mostkiem na drugi brzeg rzeki Żylicy. Już stąd widać cel: Skrzyczne z charakterystycznym masztem. Trasa wiedzie między domami: najpierw krótko asfaltem a potem drogą wyłożoną płytami zamieniając się w końcu w drogę leśną. W połowie drogi na Skrzyczne z lewej strony dołącza do nas szlak czerwony z Buczkowic. Szlaki te łączą się na Becyrku, a to dopiero 862 m n.p.m.
Ścieżka staje się wąska trawersując strome zbocze, ale za to widoki na miasto i Klimczok są bardzo ładne. Przecinamy stromą trasę narciarską FIS przechodząc na jej prawy brzeg (kolejny świetny punkt widokowy!) i łączymy się ze szlakiem niebieskim. Wchodzimy między drzewa, pod wyciąg i kawałek wyżej znów włazimy na drugą trasę narciarską. Przez to szlak ten jest niebezpieczny dla piechurów zimą.
Dochodząc do schroniska, znajduję tabliczkę z nazwą góry oraz wysokością. Usytuowana jest obok budynku wraz z tabliczkami wskazującymi kierunki szlaków. Budynek pochodzi jeszcze z lat 30.Nie wiem czy wiecie, że Schronisko PTTK na Skrzycznem w 1933 roku uznano za tak brzydkie, że władze PTT wytoczyły jego właścicielowi proces o naruszenie zasad ochrony przyrody i krajobrazu!

na Skrzycznem



