

Rysy 2499 m n.p.m. kolejny szczyt KGP, byłem już tam przed przystąpieniem do klubu zdobywców KGP. tym razem postanowiliśmy zdobyć szczyt wczesną porą aby podziwiać wschód słońca.
Do Palenicy Białczańskiej przyjechaliśmy już późnym popołudniem ok godz.18. Przygotowaliśmy posiłek i o 19.00 ruszyliśmy w stronę Morskiego Oka.

Przeważnie narzekamy na ten odcinek, ale teraz było zdecydowanie lepiej. Droga była niemal pusta, a napotkani ludzie zdecydowanie nie byli przypadkowymi turystami. Prawie każdy miał sprzęt wskazujący, że wraca z bardziej ambitniejszego celu niż sławne schronisko. O ile fajniej idzie się tędy o tej porze, niż popołudniem w szczycie sezonu, gdzie klimat górskiej wycieczki niszczony jest przez płaczące dzieci i podpitych gawędziarzy.

Do schroniska docieramy ok 20.30 , wchodzimy do środka i … naszym oczom ukazuje się rzadki widok – puste schronisko, jesteśmy sami. Nie każdy ma okazję zobaczyć schronisko pozbawione tłumów z reguły panuje tutaj olbrzymi ruch i barowa atmosfera. Jesteśmy sami meldujemy się, teraz jeszcze zimne piwko i idziemy do 6 osobowego pokoju który mamy do dyspozycji tylko dla mnie i Pelasia.


Ok 2.00 wychodzimy ze schroniska idziemy przez zamarznięte Morskie Oko, dzięki skrótowi oszczędzamy kilkanaście minut. Droga po płaskim i dobrze przetartym terenie jest o wiele szybsza niż letnie obchodzenie stawu, po jego przejściu zakładamy raki.

Zimowy wariant podejścia do Czarnego Stawu pod Rysami jest umiarkowanie stromy. Nie idzie się zakosami jak w lecie, tylko prosto pod górę, więc jest trochę ciężej. Na szczęście trasa jest przetarta, a śnieg dobrze związany, wiec nie ma problemów. Przebieg trasy nieco różni się od standardowego. Latem łańcuchy są odsłonięte a szlak miejscami prowadzi zakosami, zimą można spodziewać się tylko paru odsłoniętych łańcuchów pod szczytem. Wchodzi się po prawej stronie od letniego szlaku, słynną rysą. To wariant nieco krótszy, ale za to bardziej stromy. Od Czarnego Stawu do szczytu Rysów jest prawie 1000 m przewyższenia – ciągłego marszu pod górę, bez płaskich odcinków.
Początek nie jest aż taki ciężki. Po prostu idzie się lekko pod górę. Później nachylenie zbocza jest już na tyle duże, że nie da się trzymać pierwotnego tempa. Ta końcówka jest na prawdę wymagająca, a przełączka gdzie kończy się to długie i wyczerpujące podejście wydaje się być na wyciągnięcie ręki. Docieramy do nawisu śnieżnego i kierujemy się w prawo. Stąd do szczytu już tylko kawałek. Oczywiście pod górę, ale za to z łańcuchami. Nie wszystkie są przysypane, więc można je wykorzystać do asekuracji. A nawet warto to zrobić, bo ekspozycja na tym odcinku jest bardzo duża. W pewnym momencie ma się po prawej stronie taką przepaść, że upadek skończyłby się fatalnie.
O 5.15 stajemy na szczycie, jest zimno ale do wschodu słońca zostało już tylko parę minut, ubieramy cieplejsze kurtki , łyk ciepłej kawy i czekamy za kilkanaście minut widać pierwsze oznaki wschodzącego słońca.




Zachwycamy się widokami – jest pięknie góry i tylko my na szczycie. Chciałoby się tak stać i patrzeć w nieskończoność niestety trzeba wracać.



Około godziny 9.00 jesteśmy z powrotem w schronisku czas na śniadanie i pozostaje już tylko powrót do Palenicy a później do domu.




3 myśli na temat “Rysy 2499 m n.p.m. (KGP #1)”