Mulhacén – Hiszpania

Mulhacen (3479 m n.p.m.) – najwyższy szczyt kontynentalnej Hiszpanii oraz Półwyspu Iberyjskiego, w Górach Betyckich, w paśmie Sierra Nevada.

Zachęceni poprzednimi wyjazdami na szczyty Korony Europy połączonymi ze zwiedzaniem europejskich stolic oraz innych fajnych miejsc – postanowiliśmy w tym roku również połączyć zdobycie najwyższego szczytu kontynentalnej Hiszpanii z innymi ciekawymi akcentami. Padło na Malagę, Sewillę, Gibraltar, Caminito del Rey.

Na najwyższy szczyt Hiszpanii można dotrzeć na kilka sposobów, dobierając trasę pod własne preferencje. Dwiema najbardziej uczciwymi drogami wybieranymi przez górołazów będą szlaki z Trevelez i z Capileiry. Jest też jedna trasa na Mulhacen dla mniej wprawionych turystów – z Pradollano, gdzie sporą część podejścia można pokonać wyciągiem.

Początkowo planowałem rozpocząć swoją wędrówkę z miejscowości Trevelez (1500 m n.p.m.) – a stąd można iść do Alto Chorrillo 2721 m n.p.m. zielonym szlakiemi dalej czerwonym na szczyt (11 km, 1885 m przewyższenia) lub tak jak planowałem iść wprost na Mulhacén żółtym szlakiem (11 km, 1920 m przewyższenia). Dlatego jako bazę noclegową wybrałem miejscowość Pórtugos, jednak po przeczytaniu informacji o warunkach jakie miały panować na trasie postanowiłem zmienić miejsce startu. Wędrówkę rozpocząłem więc z parkingu “Hoya del Portillo” ponad miejscowością Capileira.

Wczesnym rankiem wyruszam w kierunku miejscowości Capileira. Przejeżdżam przez śpiące jeszcze miasteczko i jadę dalej w kierunku parkingu, w pewnym momencie kończy się asfalt i dalej trzeba jechać szutrową drogą.

Niestety nie udaje mi się dojechać na sam parking, powyżej 2000 m zalega jeszcze śnieg a zmrożone koleiny utrudniają przejazd. Postanawiam zostawić samochód na poboczu drogi około 1,5 km od parkingu.

trasa wejścia

Po dwudiestu minutach marszu dochodzę do miejsca gdzie miałem dojechać samochodem. Parking jest mały i wydaje się iż w sezonie może być problem z parkowaniem, o tej porze roku jest jednak pusty. Mijam szlaban i wchodzę w niski las sosnowy, przez pierwszy kilometr prowadzi mnie zółty szlak którym można dojść do schroniska Poqueira niestety obecnie zamkniętego (15.03.2024). Po 1200 metrach odbija w lewo, ja idę w stronę punktu widokowego Mirador Puerto Molina. Po 30 minutach wychodzę na szeroką polanę z punktem widokowym, po prawej stronie biegnie droga którą latem busy wwożą turystów na wysokość 2700 m, tamtędy biegnie również szlak rowerowy. Ja wybieram wariant przez Prado Llano (2577 m n.p.m.) na jego szczycie jem śniadanie i podziwiam wschód słońca.

Na trasie co jakiś czas pojawiają się spore zaspy śniegu. Choć same nie stanowią kłopotu to jednak przy temperaturze bliskiej 0°C czasem trzeba uważać, aby się po nich nie ześliznąć.

Samo zdobywanie wysokości jest rozłożone na dość sporym odcinku i zanim minęły dwie godziny znalazłem się w miejscu gdzie łączą się szlaki rowerowy i pieszy, a kończy droga dla samochodów. Po drodze mijam przełęcz Collado de Cascajar Negro (2574 m) oraz szczyt Alto del Chorrillo (2721 m). Dochodzi tutaj jeszcze szlak zielony z miejscowości Trevélez. Z tego miejsca do szczytu pozostało mi jakieś trzy i pół godziny wędrówki.

Śniegu było coraz więcej. Przy pięknej słonecznej pogodzie trasa nie stanowi większego problemu, jednak pewnym utrudnieniem jest brak widocznej trasy. Po drode mam do pokonania kilka wzniesień i za każdym razem gdy wydaje mi się że to już szczyt, przed moimi oczami staje następne wypiętrzenie. Wraz ze zdobywaniem wysokości ubywa również tlenu w powietrzu i mimo tego że kolejne metry pokonuję przy dość łagodnym nachyleniu, pojawia się zmęczenie. Pod samym szczytem nachylenie nieco wzrasta jednak śnieg dobrze trzymał i nie musiałem zakładać raków taszczonych w plecaku na szczyt 🤣.

Sterta ułozonych kamieni oraz betonowy słupek poinformował mnie, że osiągnąłem wysokość 3479 m.n.p.m. i tym samym jestem na najwyższym kontynentalnym szczycie Hiszpanii. Słup znajduje się na platformie na którą trzeba się spiać jakieś dwa metry jednak dzisiaj przy tej ilości śniegu mam ułatwione zadanie. Jedyny minus to to że nie zobaczę kapliczki która znajduje się u jej podstawy, a teraz jest teraz zasypana. Wszystko to jednak staje się mało istotne przy tym przepięknym widoku jaki roztacza się ze szczytu. Pod platformą na której stoję zieje 500 metrowa przepaść, a dalej tylko góry.

Po około godzinnym pobycie na szczycie rozpoczynam zejście w dół, po drodze wchodzę jeszcze na Mulhacén II 3362 m n.p.m.