20 lipca 2021
Będąc pod ścianami Marmolady nie sposób patrzeć na nią i nie rozmyślać o wspinaczce na jej wierzchołek. Trzy lata temu na Królową Dolomitów weszliśmy ferratą Cresta Ocidentale (opis tutaj). Tym razem postanowilismy wejść atakując wschodnie ramię masywu, gdzie poprowadzona jest ferrata Eterna Brigata Cadore. Dla mnie to pierwszy raz na tej ferracie, Robert idzie już drugi raz pierwszy był jeszcze przed remontem więc na pewno był bardziej ekscytujacy 😃.
Żelazną drogę po postrzępionej grani którą wieńczy szczyt Punta Serauta (2962 m) poprowadzili włoscy żołnierze górscy zwani Alpini z brygady Cadore (stąd nazwa ferraty). Można powiedzieć że ferrata składa się z dwóch odcinków o zupełnie różnej charakterystyce. Pierwsza częsć poprowadzona jest płytowym zboczem opadającym spod wierzchołka Puna Serauta pod kątem mniej więcej 45° ( w moim odczuciu raczej więcej niż mniej 😜). Drugi odcinek prowadzi zaś po ostrzu grani w kierunku Forcella Serauta.
Podejście do początku ferraty rozpoczęliśmy na przełęczy Passo Fedaia, gdzie zostawiliśmy samochód obok schroniska o tej samej nazwie. Po przejściu Eterny mamy dwie możliwości zejścia. Opcja pierwsza to zejście do usianego piargami kotła Vallon Artemuoia i powrót na przełęcz Fedaia zajmujący 4 h 30.
Opcja numer dwa to zjazd kolejką w dół do Malga Ciapela i powrót drogą na Passo Fedaia, Możemy sobie pozwolić na ,,opzione numero due” 😅 dlatego że reszta ekipy wjeżdża kolejką na szczyt zapewniony mamy powrót po samochód pozostawiony na przełęczy.
O 6.00 ruszamy ku przygodzie, początkowo idziemy nartostradą kiedy widzimy napis na skale odbijamy w lewo i trawiasto skalnym terenem podążamy do początku ferraty.

Trzeba uważać na stare oznaczenia z przed remontu bo mogą nas wprowadzić w błąd. Ferrata brygady Cadore po pracach konserwacyjnych zmieniła swój przebieg miejsce startu przesunięto znacznie wyżej. Domyślam się, że wynikało to z faktu poprawienia bezpieczeństwa, ponieważ kamienie leciały z góry bardzo często po nachylonym zboczu, nabierając na nim prędkości stanowiły spore zagrożenie dla wspinających się. Droga stała się przez to nieco krótsza, ale na pewno zyskała na atrakcyjności.

Początek ferraty znajduje się w bardzo eksponowanym i stromym miejscu. Stając na jej starcie przed sobą ujrzeliśmy prawie pionową ścianę. To właśnie na tym odcinku znajdują się największe trudności, które zostały wycenione na D. Zakładamy ferratowy zestaw po czym wpinamy się w stalową linę i idziemy przekonać się na własnej skórze o tym że Eterna do łatwych nie należy. Małe stopnie, gładka marmurowa skała, duża ekspozycja i ciekawie poprowadzona linia ferraty sprawiły, że początek był bardzo emocjonujący.

Po wspaniałym początku wchodzimy na strome zbocze opadające spod szczytu Punta Serauta. Ten fragment nie jest jakoś szczególnie urozmaicony i trochę się dłużył.🤣


Po jakimś czasie wchodzimy na grań, niestety ferrata nie wyprowadza bezpośrednio na wierzchołek Punta Serauta (2962 m), ale wiele do niego nie brakowało. Za to widoki mamy wspaniałe widać grań Padon oraz biegnąca po niej ferratę Delle Trincee (opis tutaj), Pizboe (opis), oczywiście lodowiec na Marmoladzie pokryty specjalnymi płachtami odbijającymi promienie słoneczne. Biorąc pod uwagę, że jeszcze 100 lat temu jego jęzory dochodziły prawie do skał Sas del Mul to z lodowca została obecnie tylko 1/3, pewnie za jakiś czas i tego skrawka ludzkość już nie zobaczy.
Po pokonaniu nieco łatwiejszego technicznie zbocza mierzymy się z trudnościami ferraty. Kolejna tego dnia spora dawka ekspozycji. Mnóstwa wrażeń dostarczyły nam wysokie i wąskie kominki, pionowe ścianki oraz wąska grań. Przejście grani ku uciesze ciał i radości dusz było naprawdę ciekawe i emocjonujące.
Zanim dotarliśmy na Forcella Serauta przechodzimy jeszcze ostatni fragment ferraty, który stanowi jednocześnie Muzeum I Wojny Światowej. Trasa prowadzi wśród licznych umocnień, schronów, wnęk oraz stanowisk artyleryjskich. Po raz kolejny otrzymałem w Dolomitach lekcję historii o wydarzeniach, które miały tutaj miejsce na początku ubiegłego wieku.
Po przejściu całej Via ferrata Eterna Brigata Cadore dotarliśmy na przełęcz Serauta, na której znajduje się budynek stacji pośredniej kolejki linowej, która transportuje turystów i narciarzy na wierzchołek Punta Rocca (3250 m). W budynku znajduje się muzeum które można zwiedzić w cenie zakupu biletu na kolejkę, oraz knajpa do której udajemy się na zasłużone piwo, tutaj też czekamy na resztę ekipy by wjechać jeszcze wyciągiem na szczyt.

Zjeżdżamy kolejką na parking. Z gondoli mogłem podziwiać ile powietrza znajdowało się pod naszymi nogami. Kolejka na długości 1538 m nie ma żadnego podparcia i pokonuje różnicę wysokości wynoszącą 887 m z prędkością 12 m/s (43km/h). a to trzyma się na linie o średnicy 55 mm.
Ferrata Eterna Brigata Cadore z pewnością jest wymagająca, zarówno fizycznie jak i psychicznie, jest długa i poprowadzona w znacznej ekspozycji. Wybierając się na nią musimy posiadać już doświadczenie w pokonywaniu żelaznych dróg oraz trafić na odpowiednią pogodę, która umożliwi nam pokonanie całej trasy na jeden strzał. W przypadku burzy lub załamania pogody nie ma niestety gdzie się schować. Przy dobrej widoczności panorama z grani powala z nóg i dodatkowo uatrakcyjnia przejście.















