
Marmolada – każdy kto tutaj był wymieni przynajmniej dwa powody dla których warto się tutaj się przywlec. Pierwszy to Punta Penia (3343m npm) – najwyższy szczyt Dolomitów i jedyny w tym rejonie górskim lodowiec, drugi – słynne południowe ściany.
Nad zaporę przy Lago Fedaia (2053 m n.p.m.) przyjeżdżamy przed godziną ósmą rano. Na parkingu obok baru Diga Souvenirs Di Lorenz Annamaria jest już parę samochodów – głównie nasi rodacy. Większość z pomocą wyciągu wyrusza stąd na podbicie najwyższego dolomickiego szczytu (Punta Penia, 3343 m n.p.m.)
Wsiadamy, a raczej wbiegamy do jakże osobliwych wagoników kolejki linowej Fedaia Pian Fiacconi , którą dostajemy się na wysokość 2626 m n.p.m., . Zwolennikami kolejek nie jesteśmy, jednak możliwość pokonania trochę ponad 570 metrów przewyższenia w niezwykle krótkim czasie, sprawia że bez oporów podejmujemy decyzję o wsparciu się na tym odcinku jakże specyficzną kolejką.

kolejka linowa Fedaia Pian Fiacconi

Wychodząc z kolejki, udajemy się na prawo. Droga sprowadza nas 100 m w dół, aby ominąć wielkie skały – potem wysokość trzeba będzie nadrobić. Ścieżka kluczy między zadziwiającymi ogładzeniami lodowcowymi w piarżystym terenie w stronę przełęczy Forcella Marmolada (2896 m n.p.m.).

szlak sprowadza nas w dół 

widok na Piz Boe
Mijając niewielkie łaty śniegu trawersujemy grań Punta Penia, którą następnie przemierzać będziemy ferratą. Droga prowadzi aż za charakterystyczne skalne żebro i dalej skręca w lewo, gdzie czekają nas kolejne atrakcje. Po niewiele ponad godzinie od opuszczenia wagonika docieramy do Ghiacciai del Vernel małego lodowca, który przypomina wielkie śnieżne pole i jest prosty technicznie.
Wydeptaną przez jego środek ścieżką docieramy w miejsce gdzie zaczyna się ostre, dobrze ubezpieczone podejście w kierunku przełęczy. Właściwie można powiedzieć, że już za lodowcem zaczyna się ferrata, chociaż nominalnie zalicza się do niej tylko odcinek od przełęczy Forcellada (2896m.) Panuje tutaj niewielki tłok, naszą uwagę zwraca para Polskich turystów którzy ewidentnie nie sa przygotowani na to co ich dzisiaj czeka.

Ubezpieczenia na szlaku
Wyjście z przełęczy ułatwia drabina wykonana z klamer, podejścia stają się bardziej strome. Nie ma tutaj jednak wyjątkowych wymagań technicznych, jest za to duża ekspozycja.

drabina na szlaku
Teraz na szlaku przeważają są ogromne powierzchnie gładkiej, pochyłej skały, pokonujemy ją za pomocą bardzo długich drabin. Dochodzimy do krawędzi grani, jej nachylenie nie jest stałe, strome odcinki przeplatają się z łagodnymi. Droga jest bardzo dobrze ubezpieczona, ekspozycja znaczna. Wspinaczka ostrzem grani nie jest specjalnie kłopotliwa- cały czas towarzyszą nam ubezpieczenia- czasem bardziej męczące jest nieustanne przepinanie karabinków niż samo wejście. Jeden z odcinków via feraty jest niemal pionowy, jednak stalowe klamry i rozciągnięta wzdłuż nich poręczówka ułatwiają pokonanie ściany.
Dochodzimy na śnieżne pole w kopule szczytowej, zakładamy raki i zmierzamy w kierunku szczytu.
Grań staje się bardziej płaska, a do szczytu pozostało ok. 150 m przewyższenia. Droga jest rozległa, a zbocze niezbyt strome, łatwe do pokonania. Po krótkim marszu widać najwyższy wierzchołek Marmolady z umieszczonym na nim krzyżem.


Jesteśmy, widoki przepiękne – Marmolada wystaje 3343 m ponad poziom morza. Na szczycie zaskakuje mnie widok brzydkiej budy obitej blachą, jest to schronisko Capanna Punta Penia. Jest zimno,wieje wiatr więc mimo wszystko wchodzimy do środka i jestem mile zaskoczony. Wnętrze przytulne i ciepłe, gospodarz bardzo sympatyczny. Ceny adekwatne do wysokości.


Po odpoczynku w schronisku związujemy się liną i rozpoczynamy zejście .Początkowo droga prowadzi śnieżnym polem po łagodnym grzbiecie, który jednak szybko się zwęża. Po niezbyt długim marszu dochodzimy do via feraty. Choć droga przebiega prawie pionowo nie stwarza większych trudności ze względu na liczne pręty i poręczówkę. Należy jednak uważać na luźne kamienie.

Dochodzimy do miejsca, gdzie od lodowca dzieli nas już tylko kilka metrów wysokości, tu kończy się via ferata. Związani liną, dużymi zakosami podążamy w kierunku Pian Fiacconi, którą zjeżdżamy w dół.












Jedna myśl na temat “Cresta Ocidentale”